wtorek, 20 września 2016

Pod Osłoną Nocy.. * LawLu* [[One Shot]]

Dla umilenia czasu napisze coś z działu One Piece :D To moje pierwsze opowiadanie
wiec proszę o wyrozumiałość :D


Ta noc była dość cicha i zimna, na Sunny nie było żywej duszy. Wszyscy spali, ale tylko Luffy oraz Law  spoglądali na morze które było dzisiaj na ogół spokojnie. W oddali było widać małe wysepki i rozległy horyzont.. ''Mugiwara-ya, czy jak wszystko się skończy to jeszcze cie zobaczy ?''.. Cały czas  ta myśl chodziła mu po głowie, gdy tylko spoglądał na Czarnowłosego. Nie tylko on miał mętlik, młodzieniec również rozmyślał lecz o innych sprawach.. ''Ciekawe kiedy mnie zauważy, ciekawe kiedy domyśli się że nas łączy nie tylko sojusz.. ''. Nie mieli za dużo czasu by pobyć sam na sam, tylko akurat teraz trafiło się im razem patrolować pokład, ten jeden raz bo akurat nikt już nie miał siły pilnować kapitana, który co noc próbuje podkraść się do kuchni. *Oczywiście Sanji dopilnował aby jego lepkie ręce nie dorwały się do pełnej jedzenia lodówki*. Ten spaniały nastrój, przerwał nagle
Słomiany.


- Trafcio.. czy po tym wszystkim, jeszcze się zobaczymy.. ?- Z lekkim uśmiechem wypowiedział te słowa

- Może, zależy jak się sprawy potoczą, jeszcze nawet nie dotarliśmy na Zou a ty już myślisz o rozstaniu ? A może tego nie chcesz ?

 -  zaśmiał się lekko spoglądając na Luffy'ego.

- Sam nie wiem, tylko jedno jest pewne, że bez ciebie będę samotny, wiesz .. - dopiero po chwili dotarło do niego co powiedział.



Zawstydzony swoją wypowiedzią przykucną, zasłaniając dłońmi swoją zaczerwienioną
twarz.  Zauważywszy Law podniósł go za ramię, przyciągnął do siebie,tuląc mocno, gdyż już nie mógł powstrzymać uczucia które darzył chłopaka. Czarnooki odwzajemnił gest, złapał mocno Law, wydawało się ze tak mocno aby już nigdy go nie puścić. Zebrał się w sobie, spojrzał na niego i był już gotowy by wyznać mu wszystko..


- Kocham cie Torao, nie chce byś mnie opusz... - Nagle wypowiedz zatrzymał namiętny pocałunek, który mówił '' Niech ta chwila trwa wiecznie'' Po minucie oderwał się od niego gdyż nie mieli jak tchu łapać.

- Mugi.. nie, Luffy.. - schylił się do ucha, wyszeptując - Kocham cie.

Gdy Monkey usłyszał te 2 słowa, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech wywołując słodki śmiech - ShiShiShi teraz już nie masz prawa mnie opuścić.
- Tak, tak już cie nigdy nie zostawię.


__________________________________________

Kurde nwm, chyba za krótkie, jakieś takie hymm :/Najważniejsze aby wam się spodobało. Następnyrazem chyba napisze MarcoxAce ale nie obiecuje <3 Mile widziane uwagi :)



Trzymajta się do następnego !!